UWAGA!

Forum zostało zamknięte w 2015 roku i znajdujące się tu informacje są nieaktualne. W zależności od sprawy potrzebne informacje znajdziesz na stronie SSPŁ:


Jeśli nie możesz znaleźć potrzebnej Ci informacji, zwróć się do odpowiedniej komisji SSPŁ lub napisz na adres prezydium@samorzad.p.lodz.pl.

Spotkania z drogówką

To wszystko, co nie nadaje się nigdzie indziej.

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez evil » 2010-01-29, 16:57

Smash napisał(a):tylko się nie popłacz :C


Wracaj gdzie twoje miejsce neoszczylu.
T.W.A.
Oto, jak student odbierał z dziekanatu świadectwo maturalne w asyście policji:
--> http://tinyurl.com/52ceqe
Avatar użytkownika
evil
 
Posty: 573
Dołączył(a): 2007-06-16, 2:42
Lokalizacja: The deepest depth of Hell

Samorząd Studencki PŁ

Samorząd Studencki PŁ
 

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez Smash » 2010-01-29, 18:36

same internetowe cfaniaki widze , nic tu po mnie :'(
Avatar użytkownika
Smash
 
Posty: 582
Dołączył(a): 2004-11-30, 21:36

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez echelon_ » 2010-01-29, 18:42

Obrazek
Keep trollin' trollin' trollin'...
Avatar użytkownika
echelon_
 
Posty: 3106
Dołączył(a): 2006-08-01, 12:57
Lokalizacja: Drewutnia

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez mike_pi » 2010-01-29, 19:08

Myślałem, że mam do czynienia z poważnymi ludźmi na forum...
mike_pi
 
Posty: 508
Dołączył(a): 2007-08-02, 2:17

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez Tesla » 2010-01-30, 4:15

Odnośnie postu Echelona. W przebieralni męskiej na basenie w Brzezinach widnieje epicki tekst:
"Jeb@ni ratownicy" :D
Avatar użytkownika
Tesla
 
Posty: 473
Dołączył(a): 2007-03-08, 23:07
Lokalizacja: Nowy Bedoń [ELW]

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez SOŁTYS » 2010-03-09, 18:27

Tak żeby wrócić do sensu tego wątku.
Miałem kiedyś przypadek z kontrolą dokonywaną przez połączone służby Policji i Straży Granicznej.
Środek nocy niewielka miejscowość leżąca przy jednej z dróg wojewódzkich, praktycznie zerowy ruch samochodów. Nigdy bym sie nie spodziwał że może mnie akurat w takim miejscu spotkać taka przygoda. Jechałem razem z kolegą gdy nagle na jezdni znalazł się "misiek" z różdżką, którą sygnalizował mi zjazd na "margines" gdzie czekała na nas prawdziwa niespodzianka. Po zatrzymaniu oczywiście kazano nam przygotować dokumenty do kontroli, mnie i koledze, co już wydało sie dziwne no ale nic, mając wokół siebie około 8 umundurowanych osób przygotowanych na użycie broni jakoś nie myśli się o zadawaniu jakichś pytań. Policjanci zaprosili nas do radiowozu i tam zaczęło sie bardzo dokładne sprawdzanie tożsamości, tego czym się zajmujemy co robimy o tej porze w tym miejscu i szereg innych pytań na pierwszy rzut oka nie mających żadnego sensu ale jak teraz na to patrzę to jednak miało swój cel, nieobyło sie oczywiście bez testu trzeźwości i testu na narkotyki. W czasie gdy my byliśmy "czesani" przez Policjantów do akcji przystąpili "żebracy" co ciekawe do pomocy mieli pieska który skrupulatnie obwąchiwał cały pojazd na zewnątrz i wewnątrz. Gdy czworonóg niczego nie znalazł do pracy przystąpili ludzie z narzędziami. Nigdy jeszcze nie widziałem tak sprawnej organizacji przy demontażu pojazdu. Z ciekawostek Panowie wyciągneli np kierunkowskazy i sprawdzali czy nie ma czegoś w nadkolach, oczywiście zostały zdjęta koła z których zostało spuszczone powietrze, odkręcana była deska rozdzielcza, w bagażniku została wyjęta cała tapicerka praktycznie auto rozkręcone było na części pierwsze. Kontrolujący nas mieli taki mały mobilny warsztat. Ludzie także nic nie znaleźli i troszkę widać było że nie są z tego powodu dość zadowoleni ponieważ musieli nam poskręcać samochód spowrotem. Cała kontrola trwała około 4 godzin. Po wszystkim oddano nam dokumenty przeproszono nas i pozwolono odjechać. Auto po takich przeżyciach do tej pory nie wykazuje żadnych skutków ubocznych. Wszyscy kontrolujący byli doskonale przygotowani i zorganizowani.
Teraz jak na to patrzę to fajna przygoda, jednak w momencie kontroli nikomu nie było do śmiechu i nkt nie zgrywał twardziela z amerykańskiego filmu. :D :D :D
Avatar użytkownika
SOŁTYS
 
Posty: 86
Dołączył(a): 2009-01-25, 14:51
Lokalizacja: zza płotu

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez echelon_ » 2010-03-09, 18:38

Sołtys przypomniałeś mi o tym jakie przygody mają ludzie bawiący się w ASG. Niektórzy jeżdżą z replikami w samochodach i jak potem drogówka zatrzymuje i prosi o otwarcie bagażnika to potem dopiero są jazdy jak policjant widzi replikę kałacha lub M-4, jakąś kamizelkę, kominiarkę albo hełm ;)
I potem weź i tłumacz spanikowanemu policjantowi/policjantom o co chodzi :lol:
Keep trollin' trollin' trollin'...
Avatar użytkownika
echelon_
 
Posty: 3106
Dołączył(a): 2006-08-01, 12:57
Lokalizacja: Drewutnia

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez mike_pi » 2010-03-09, 22:21

SOŁTYS napisał(a):Tak żeby wrócić do sensu tego wątku.
Miałem kiedyś przypadek z kontrolą dokonywaną przez połączone służby Policji i Straży Granicznej.
Środek nocy niewielka miejscowość leżąca przy jednej z dróg wojewódzkich, praktycznie zerowy ruch samochodów. Nigdy bym sie nie spodziwał że może mnie akurat w takim miejscu spotkać taka przygoda. Jechałem razem z kolegą gdy nagle na jezdni znalazł się "misiek" z różdżką, którą sygnalizował mi zjazd na "margines" gdzie czekała na nas prawdziwa niespodzianka. Po zatrzymaniu oczywiście kazano nam przygotować dokumenty do kontroli, mnie i koledze, co już wydało sie dziwne no ale nic, mając wokół siebie około 8 umundurowanych osób przygotowanych na użycie broni jakoś nie myśli się o zadawaniu jakichś pytań. Policjanci zaprosili nas do radiowozu i tam zaczęło sie bardzo dokładne sprawdzanie tożsamości, tego czym się zajmujemy co robimy o tej porze w tym miejscu i szereg innych pytań na pierwszy rzut oka nie mających żadnego sensu ale jak teraz na to patrzę to jednak miało swój cel, nieobyło sie oczywiście bez testu trzeźwości i testu na narkotyki. W czasie gdy my byliśmy "czesani" przez Policjantów do akcji przystąpili "żebracy" co ciekawe do pomocy mieli pieska który skrupulatnie obwąchiwał cały pojazd na zewnątrz i wewnątrz. Gdy czworonóg niczego nie znalazł do pracy przystąpili ludzie z narzędziami. Nigdy jeszcze nie widziałem tak sprawnej organizacji przy demontażu pojazdu. Z ciekawostek Panowie wyciągneli np kierunkowskazy i sprawdzali czy nie ma czegoś w nadkolach, oczywiście zostały zdjęta koła z których zostało spuszczone powietrze, odkręcana była deska rozdzielcza, w bagażniku została wyjęta cała tapicerka praktycznie auto rozkręcone było na części pierwsze. Kontrolujący nas mieli taki mały mobilny warsztat. Ludzie także nic nie znaleźli i troszkę widać było że nie są z tego powodu dość zadowoleni ponieważ musieli nam poskręcać samochód spowrotem. Cała kontrola trwała około 4 godzin. Po wszystkim oddano nam dokumenty przeproszono nas i pozwolono odjechać. Auto po takich przeżyciach do tej pory nie wykazuje żadnych skutków ubocznych. Wszyscy kontrolujący byli doskonale przygotowani i zorganizowani.
Teraz jak na to patrzę to fajna przygoda, jednak w momencie kontroli nikomu nie było do śmiechu i nkt nie zgrywał twardziela z amerykańskiego filmu. :D :D :D


I się tłumacz mamie czemu spóźniłeś się 4 godziny z imprezy :lol:
mike_pi
 
Posty: 508
Dołączył(a): 2007-08-02, 2:17

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez bender » 2010-03-18, 2:01

Zacytuje historyjkę, która przydarzyła się kumplowi: otóż kumpel ów posiadał auto rodzimej produkcji zwane polonezem, który - co tu dużo mówić-w najlepszym stanie nie był, by nie powiedzieć, że była to rdza na kołach. Pewnego razu został zatrzymany przez złych, wścibskich ludzi, którzy są ciekawi, kto ile jedzie. Dodam tylko, że misiaczkom za radiowóz służył również poldesław, możliwe że tzw "Borewicz", tak czy siak również wzbudzał politowanie. Podczas kontroli wywiązała się taka oto rozmowa:
Policjant: taa... ciekaw jestem, gdzie pan ten przegląd kupił...
Kumpel: Nie no, nigdzie... Ale widzę, że wasze auto też już nie pierwszej młodości....
Po czym panowie z drogóweczki dali kumplowi spokój i go puścili 8)

Przypomniało mi się też inne spotkanko z misiaczkami. Kiedyś kiedyś, gdy byłem młodszy jechałem z tatą i gdzieś tam na poboczu stali z suszareczką. Tatko kulturalnie zwolnił i minął kontrolę. Na to ja wyskoczyłem z tekstem: "No nie migniesz innym długimi, że policja stoi?!". No to tata mignął kilka razy. Sęk w tym, że kilka metrów dalej, jakoś tak koło szkoły, nieopodal krzaczka stał drugi patrol i dawaj wyskakuje pan z lizaczkiem. Zjechaliśmy na pobocze, policjant obejrzał dokumenty i mówi:
- Co tak ludzi światłami straszymy, co?
- A bo widzi pan, dzieciarnia łazi całą drogą, a trąbić nie wypada...
Pan Władza się uśmiechnął i kazał nam odjechać. Wspomnę jeszcze, że jak jeżdżę z rodzicami i mignę komuś światełkami, że suszą to po dziś dzień tata wypomina mi tą sytuację :D
My body's 40% titanium! I'm finally richer than those snooty ATM machines
Avatar użytkownika
bender
 
Posty: 167
Dołączył(a): 2007-12-13, 0:55
Lokalizacja: Tijuan, Meksyk :>

Re: Spotkania z drogówką

Postprzez Victor » 2010-07-25, 16:59

Ja miałem sytuację nie z polską ale czeską drogówką, jedziemy do pragi. I na autostradzie jakieś 40 km przed praga zatrzymuje nas patrol.Jechałem przepisowo myśle pewnie kontrola. Podchodzi misiak " dobry den" i zagaduje po angielsku czy rozumiem ten język mówie tak. To czy mogłby pan pojechac z nami " ok" jedziemy jakiej 10 km dalej stoi stare BMW na polskich blachach gdzieś ze ślaska. W każdym razie jechały dwie pary. I policjant prosi mnie o tłumaczenie, przekroczenie prędkości o 20km/h ale to pikuś. Brak winiety na drodze szybkiego ruchu.
I brak kilku obowiązkowych rzeczy

"Wszyscy kierowcy, podróżujący czeskimi drogami powinni obowiązkowo posiadać w samochodzie:
- zapasowy bezpiecznik elektryczny
- zapasowe żarówki, po jednej sztuce z każdego rodzaju do zewnętrznego oświetlenia i sygnalizacji świetlnej oraz narzędzia potrzebne do ich wymiany
- podnośnik samochodowy
- klucz do demontażu kół
- koło zapasowe
- apteczka samochodowa
- trójkąt ostrzegawczy. "



Facet nie miał żarówek i apteczki i kamizelki odblaskowej

Jak go podsumowali
Przekroczenie prędkości o o 20-30 km/h 2500kc
Brak winiety 5000kc
Brak wyposażenia obowiązkowego 4500kc

czyli 12000kc na nasze to 2tysiące złotych bez 20stu.
Płatne na miejscu, facet po prostu płakał, niewiem jak to się skończyło pojechali albo komenda albo bankomat.

zatem nie tylko nawigacja z mapą europy, ale google i info o przepisach i przestrzegać. ich misiaki są gorsze od naszych.
"Nie da się uniknąć śmierci,
lecz można uprzykrzyć jej życie."

http://img341.imageshack.us/img341/4143 ... se1wh5.gif
Avatar użytkownika
Victor
 
Posty: 760
Dołączył(a): 2004-11-21, 19:26
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Hyde Park

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron